Fantastyka, Literatura polska

Jacek Piekara, jeden z czołowych polskich pisarzy fantasy, powraca, a wraz z nim osławiony inkwizytor Mordimer.  „Ja, inkwizytor. Przeklęte krainy” na powrót zabierze nas do niesamowitego świata wykreowanego przez Piekarę. Czy warto było czekać?

Ja, inkwizytor. Przeklęte krainy

Cykl opowiadający o losach inkwizytora Mordimera Madderdina jest jednym z najpopularniejszych cyklów z gatunku polskiej fantastyki. /czytelnicy pokochali serię za jej niepowtarzalność, a także świat w niej wykreowany. Na łamach książki mamy styczność zarówno z magią, niezwykłymi stworzeniami, ale to, co czyni cykl inkwizytorski wyjątkowym to sposób narracji i konstrukcja fabuły.

Jacek Piekara wszystko to, co znamy z poprzednich części cyklu o popularnym słudze bożym, przedstawia nam w książce „Ja, inkwizytor. Przeklęte krainy”

Tym razem Mordimer wyrusza na misję do królestwa demonów, gdzie szerzy się praktykowanie czarnej magii. To właśnie w biednej krainie otoczonej przez ogromne puszcze i mokradła inkwizytor będzie zmagał się z heretykami.

Pisarski kunszt autora i jego barwny język nie zatraciły się na przestrzeni lat. Można wręcz stwierdzić, że w książce opowiadającej nowe przygody Mordimera autor wykrzesał z siebie jeszcze więcej niż poprzednio, jeśli chodzi o warsztat.

Ja, inkwizytor. Przeklęte krainy – książki fantasy 2019

W książce  „Ja, inkwizytor. Przeklęte krainy” mamy do czynienia ze znanym z poprzednich części serii schematem fabuły, gdzie bohater (lub bohaterowie) otrzymują zadanie, po drodze rozwiązując zagadki, które doprowadzają ich do momentu kulminacji misji.

Z pozoru taki układ fabuły może wydawać się nieco płytki, jednak w trakcie lektury czytelnik praktycznie nie zwraca na ten fakt uwagi.

Wielkim atutem książki Jacka Piekary jest spora doza humoru, który niekiedy jest ciężki i sarkastyczny, jednak to własnie on przekłada się na nadanie kształtu cyklowi inkwizytorskiemu.  Cała książka jest swego rodzaju ciągłym mieszaniem ciężkiego klimatu z lekkimi akcentami fantastyki.

Akcja  „Ja, inkwizytor. Przeklęte krainy” ma miejsce na terenach Rusi, gdzie Mordimer Madderdin otrzymał za zadanie wcielenie się w osobistego strażnika księżnej Ludmiły.

Do niewątpliwych zalet książki można zaliczyć:

  • wykreowany przez autora świat
  • nietuzinkowi bohaterowie
  • humor
  • fabuła i styl narracji

Choć  „Ja, inkwizytor. Przeklęte krainy” jest już 12. tomem z cyklu, to temat, jak również wena autora do eksploatowania wykreowanego przez siebie świata zdają się nie maleć.

Nowa książka Piekary ma wszystkie cechy dobrego fantasy, choć jest nieco bardziej łagodna od poprzednich części. Niemniej jednak, jeśli od dłuższego czasu jesteśmy fanami osławionego inkwizytora, to pozycja ta powinna znaleźć się na naszej półce.

 

Fantastyka, Literatura polska

Andrzej Pilipiuk jeden z najbardziej znanych polskich pisarzy z gatunku fantasy, autor takich bestsellerów jak „Kuzynki”, „Księżniczka” i „Dziedziczki”, jak zwykle nie zawodzi i w tym roku proponuje swoim fanom kolejny tom przygód Jakuba Wędrowycza. Tym razem słynny egzorcysta amator pokazuje, że Baba Jaga może stać się bronią masowego rażenia, która niesie Zagładę. „Kroniki Jakuba Wędrowycza, tom 9. Karpie bijem” to pozycja, którą docenią przede wszystkim fani autora i jego nieco specyficznego poczucia humoru. Oczywiście Jakub Wędrowycz nie porzucił swojego nałogu i w zebranych w tym tomie opowiadaniach bimber jak zwykle leje się strumieniami. Humor autora także niezmiennie sprawia, że czytelnik, co kilka stron znów wybucha szczerym śmiechem.

Kolejna część łotrzykowskiej serii o Jakubie Wędrowyczu

Literatura fantastyczna zazwyczaj kręci się wokół rycerzy pokonujących smoki, czy inne potwory lub ewentualnie niesamowitych przygód w kosmosie wśród istot pozaziemskich. Wśród epickich historii John’a Ronalda Reuel’a Tolkiena czy Brandona Sandersa kolejne tomy sagi o Jakubie Wędrowyczu z pewnością się wyróżniają i może wyglądają nieco niepozornie. Rzeczywiście poczucie humoru Andrzeja Pilipiuka, jego żarty z komunistów, dresiarzy, czy pijaństwa wymagają podobnego do autora gustu i widzenia świata. Jednak jeśli zrozumie się, że to raczej pewna konwencja, która wywodzi się jeszcze z czasów, gdy panował w Polsce ustrój socjalistyczny, a żarty nie dotyczą samych Rosjan, a raczej niesamowitej sowieckiej technologii, która „psuje się natychmiast albo nigdy”, jak pisze sam autor.

Chociaż Andrzej Pilipiuk to najprawdziwszy archeolog, to jednak w „Kronikarz Jakuba Wędrowycza” pokazuje nam nieco alternatywną historię i możemy dowiedzieć się, że nawet bitwa pod Grunwaldem ma coś wspólnego z Jakubem Wędrowyczem i jego towarzyszem Semenem. Poznamy też skąd tak naprawdę wzięły się gumofilce i skrywane sekrety rodu Bardaków.

Tom dziewiąty przygód Wędrowycza jak zwykle nie szczędzi absurdalnych wydarzeń jak choćby przylot kosmitów do Wojsławic, czy użycia jako opału w kominku nogi faraona Ramzesa XIII. Sprawa z Babą Jagą zamienioną w broń ostatecznej Zagłady to przy tym pryszcz.

Dlaczego warto przeczytać „Kroniki Jakuba Wędrowycza”?

Choć autor sam zwie się Wielkim Grafomanem i niezwykle często raczy swoich czytelników nowymi książkami to jednak stanowczo pisarstwa Andrzeja Pilipiuka nie można nazwać grafomaństwem. Jego cykl o „Kuzynkach” cieszy się zasłużoną sławą wśród fanów fantastyki i w szerszych kręgach moli książkowych. Także kolejne zbiory opowiadań o Jakubie Wędrowyczu to prawdziwa uczta czytelnicza, dzięki znakomitemu stylowi pisarskiemu Andrzeja Pilipiuka i zabawnym wypowiedziom samego głównego bohatera.